O ciucholandzie

Dodane: 10-08-2016 16:39
O ciucholandzie Ciuchy musi być. Jednak jak zoptymalizować wydatki? Jest opcja, aby na przykład sprawdzić ciuchy używane, albo kupować niemarkowe odzienie. Wpis o ciuchach.

Dress code - co można kupić taniej?

Sporo rzeczy dla siebie znajdą też panie, które muszą się podporządkować w pracy tzw. dress code. Bardzo często takie stanowiska wcale nie są na tyle dobrze opłacane, żeby można było sobie pozwolić na nowe ubrania tego typu, a bywają naprawdę bardzo drogie.

Jeżeli po prostu nie stać cię na takie ciuchy, warto spódnic ołówkowych i eleganckich bluzek poszukać w sklepach z używaną odzieżą. Znajdziemy tam także marynarkę, lub żakiet. To w co zdecydowanie trzeba zainwestować, to bardzo dobre i wygodne buty, naprawdę nie warto oszczędzać na klasycznych czarnych szpilkach. Rozmiar stopy nam się nie zmieni, a jeżeli zainwestujemy w obuwie dobrej jakości, to będzie nam służyć bardzo długo.


Spraw sobie przyjemność za niską cenę!

Każdy z nas chociaż raz doświadczył sytuacji, w której nie miał co na siebie włożyć, mimo, że szafa jest pełna po brzegi. Jeśli więc Twoje ciuchy są stare i niemodne, a garderoba potrzebuje odświeżenia, zdecyduj się na wymianę części jej zawartości i na jej miejsce znajdź atrakcyjne ubrania proponowane w bardzo niskich cenach przez sklepy z odzieżą używaną. Możesz w nich odszukać prawdziwe perełki, które świetnie wyglądają, a dodatkowo są bardzo tanie.

Bez problemu w takich miejscach znajdziesz markowe ubrania, których nie ma nikt inny. Zamiast więc narzekać, że brakuje Ci ciekawych pomysłów na codzienny strój, zapewnij sobie większy wybór i wzbogać szafę o ciekawe propozycje. Będzie to kosztować bardzo niewiele.


Szafiarki, blogerki - moda w internecie

Pisanie o modzie wcale nie jest fajne. No chyba, że jest się szafiarką albo kimś, kto bardzo profesjonalnie potrafi się na ten temat wypowiedzieć, czyli jakimś projektantem, czy zainteresowaną tematem modelką. Ale przyznajcie - mało jest miejsca na słowa w modzie. Na blogach dominują mniej lub bardziej amatorskie sesyjki zdjęciowe, z kiepsko ukrytym product placement. No nie za wiele pisaniny, za to masa paplaniny i wazeliny w komentarzach. Popularność modowych stron i blogów internetowych nie przestaje mnie zadziwiać. Jednak z drugiej strony, jeśli uświadomimy sobie średnią wiekową tej grupy docelowej, to zaczyna być naprawdę śmieszne. Co jest śmieszne? Że naprawdę te wszystkie marki odzieżowe swoje akcje promocyjne kierują do nastolatek, ewentualnie studentek. No cóż, zaiste jest to grupa o potężnych dochodach, ulokowanych jednak w kieszeniach rodziców. Cóż - ważne, że działa (działa?). Nie wiem tylko, czy posiadanie ogromnej liczby fanek w wieku lat 15 to naprawdę powód do dumy. Nie wiem, nie znam się, Więc zgodnie z polskim zwyczajem - się wypowiedziałam.